sobota, 6 czerwca 2015

Fotografia z historią w tle (1)

Eryk Polański (l.), Stanisław Żrałka (p.)

Zdjęcie zrobione w słynnym lokalu „Staromiejska” (centrum Opola) z jej gospodarzem, gawędziarzem nie z tej planety – Stanisławem Żrałką (popularnym panem „Stasiem”) oraz wieloletnim działaczem sekcji piłkarskiej Odry Opole – Erykiem Polańskim.

Prasówka z przymrużeniem oka (6)


Od pierwszego czerwca wprowadzony został na PKP nowy letni rozkład jazdy. W związku z tym jedna krytyczna uwaga dotycząca połączenia pociągów na trasie Głubczyce – Opole.

Otóż w nowym rozkładzie godziny odjazdów pociągów z Głubczyc ustalono w ten sposób, iż ludzie dojeżdżający do pracy z Głubczyc będą mogli przyjeżdżać do Opola dopiero o 10.41. Wcześniejszego połączenia nie ma. Jest wprawdzie pociąg z Głubczyc wyjeżdżający o godz. 4.18, przyjeżdża od jednak do Baborowa o godzinie 4.42. Tymczasem pociąg z Baborowa do Kędzierzyna odjeżdża o 3 minuty wcześniej (4.39), a więc pasażerowie pociągu głubczyckiego nie mają już dalszego połączenia.

Czy naprawdę nie można było ułożyć nowego letniego rozkładu jazdy bez utrudniania i komplikowania połączeń na niektórych trasach? A może da się wprowadzić jeszcze do rozkładu jakieś korekty i poprawki?
(„Trybuna Opolska”, 4 VI 1958)

środa, 3 czerwca 2015

Prasówka z przymrużeniem oka (5)

Po co te kioski?

Rzeczywiście, po co? Bo ile razy pójdzie się do kiosków handlu uspołecznionego w hali targowej, by dokonać jakichś zakupów, tyle razy trzeba wyjść z niczym. Nigdy bowiem nie wiadomo, w jakich godzinach tam się handluje. Z reguły przynajmniej połowa tych stoisk jest zamknięta na cztery spusty i to w godzinach przedpołudniowych, gdy panuje największy ruch.

Ostatecznie zdarza się, że któraś z ekspedientek zachoruje. Sądząc jednak po ilości zamkniętych codziennie kiosków, można by przypuszczać, że panuje tam… epidemia.
A klienci zaglądając przez kraty do zawalonych towarem kiosków smętnie wzdychają, udając się po kupno tasiemki aż na Rynek.
(„Trybuna Opolska”, 3 VI 1959)

wtorek, 2 czerwca 2015

Prasówka z przymrużeniem oka (4)

W domu położonym przy ul. 22 Lipca nr 4 w Opolu kilka lat temu oberwały się rynny dachowe. Woda spływała odtąd po ścianach. Po opadnięciu otynkowania, zaczęła dostawać się do mieszkań. Lokatorzy z miejsca rozpoczęli interwencję w Miejskim Zarządzie Budynków Mieszkalnych. Niestety, bez skutku.

Po trzech latach, kiedy balkon już groził zawaleniem, a interwencje mieszkańców nadal nie odnosiły skutków, wniesiono zażalenie na ręce przewodniczącego Prez. MRN tow. Musioła. Po kilku miesiącach na miejscu zjawiła się komisja, która zadecydowała, ze w domu przeprowadzony będzie remont kapitalny. Balkon podstemplowano i w takim stanie pozostawiono budynek do wiosny br. Na wiosnę rzeczywiście przystąpiono do kapitalnego remontu. Naprawiony został dach, usunięto balkon i nałożono świeży tynk. Okazało się, że stropy są zagrzybione i zaczęto kolejno je wymieniać. W zasadzie lokatorzy powinni być zadowoleni, że nareszcie się remontuje, gdyby… nie przyjęto przedziwnego systemu przeprowadzania prac. Po skończeniu jednej pracy, po upływie kilku tygodni zbiera się jakaś komisja. Orzeka to czy tamto i znów coś się robi. Potem czeka się znowu na komisję parę tygodni itd.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Prasówka z przymrużeniem oka (3)

www.odkrywca.pl
Dotychczas bywało tak, że pracownicy handlu detalicznego tłumaczyli braki w zaopatrzeniu złą pracą hurtowników. Ci z kolei zrzucali odpowiedzialność na „detal”. Oczywiście, zwalanie winy nie odbywało się nigdy w obecności jednych i drugich. Takie bezpośrednie spotkanie nastąpiło jednak na ostatnim plenum KM w Opolu.

 Jeden z kierowników sklepów mówił m.in. o tym, że nie może otrzymać z hurtowni obuwia tej wielkości, jakie jest poszukiwane. Pracownik hurtowni odpowiedział mu bowiem, że nie będzie przerzucał całego stosu paczek, aby znaleźć na przykład numer 41.

I niespodziewanie dla wszystkich zakończył swą wypowiedź zdaniem – „winien temu jest przemysł”.

A nam się wydawało, że bałagan w hurtowni.
(„Trybuna Opolska”, 1 VI 1959)